poniedziałek, 28 grudnia 2015

Czy ocalić od zapomnienia?

          Próby zapomnienia bywają silnie uzależniające, bywają obciążeniem nie do opanowania, stanowią  sprawdzian wytrwałości, dążenie do osiągania wyczekiwanego wyzwolenia. Czasem jest to przeprawa niezłomna, trudna, niespokojna. Czasem, czas nasz sprzymierzeniec, pozwala osiągnąć cel, rozwiązać zadanie. Jednak czy zawsze się naprawdę udaje? Czy tylko sami siebie przekonujemy, że tak właśnie jest? Kiedy naprawdę będziemy wyzwoleni od emocji, od krążących dookoła obrazów, przelatujących myśli, od iluzorycznego poczucia istnienia rzeczy/osoby? Wtedy kiedy się do tego przyznamy? Czy wtedy kiedy się całkowicie  odetniemy? W moim przekonaniu pewne stany wewnętrznych przekonań nie odchodzą nigdy, przyznając się do rozwiązania testu i oddania kartki tylko ratujemy swoje niesforne jestestwo, jest to dla nas forma zafundowania sobie poczucia ratunku, zapewnienia sobie bardziej lub mniej wolnej drogi. Ale może tak naprawdę jest "zdrowiej", to życie z poczuciem, że te emocjonalne przeprawy mamy już za sobą, że nadeszło uwolnienie, że istnienie czegoś wyjątkowego i niespotykanego to tak naprawdę "dawno i nieprawda", że teraz albo to ocalimy w naszych myślach albo oddamy się pewniejszym, trwalszym i szczególniejszym relacjom/stanom myślowym...
         W obliczu nadchodzącego nowego obieram sobie pewien wymarzony ale też i zupełnie nowy cel. Motywuje mnie do tego chęć zmian, poszukiwanie nowych doznań, spełnienia skrytych marzeń, rozwoju.  Pomoże mi go realizować poprawa ogólnej sprawności fizycznej oraz pełna mobilizacja. Ważne jest przygotowanie psychiki na pokonanie niezłomności, na zmiany zewnętrznej aury. Oddanie się spełnianiu owych, na daną chwilę niezbyt realnych jeszcze marzeń, pobudza mnie i nastraja dość bojowo do życia. Jestem przekonana, że miałam znaleźć się właśnie na takim polu, w takim punkcie, który będę chciała przełamać, miejscu, które pokaże mi którędy kroczyć. W przekonaniu i nadziei na spełnienie Wszystkim i sobie samej na nadchodzący Nowy Rok pokładów mocy i dobrej, pozytywnej energii, siły, pogody ducha i umiejętności pokonywania przeciwności w niezwykle trudnych warunkach, wewnętrznego uspokojenia oraz realizacji wyznaczonych celów (nawet jeśli jest to szczyt wielkiej góry :) ) Wiele dobrego i przystępnego. JA mała Pracownia


            W Nowym Roku prawdopodobnie zaprzestanę prowadzenia tego bloga lub wprowadzę pewne w nim zmiany. Wszystkim, którzy kiedykolwiek tu zajrzeli dziękuję i przesyłam masę przepięknych życzeń pełnych wszystkiego pozytywnego. Pozdrawiam zimowo

Przypominam przy tym, iż wytwórstwa małej Pracowni magnesy, zakładki, deski na wspominki oraz mozaikowe lustra będzie można zamawiać pod nadal istniejącym adresem jamalapracownia@gmail.com

wtorek, 22 grudnia 2015

środa, 16 grudnia 2015

Nowinki w Pracowni

Deseczki na wspominki, notateczki, bileciki,  polecam!

 Deska z motywem kwiatowym - maki


A to moja deska nadworna, czyli domowa, przypomina mi o cudnych chwilach w moim życiu oraz niezwykłych wydarzeniach
Polecam !!

wtorek, 15 grudnia 2015

Przedświątecznie

          Powoli zaczyna się czas przedświątecznych działań, porządkowania, kupowania, myślenia o podarkach. Jak co roku staram się przygotowywać prezenty szczególne, tym razem także sentymentalne, wiele z nich tworzę sama albo wyszukuję cudne wytwórstwa rękodzielnicze, głowę wypełniam dobrymi myślami, mocno angażuję się w dobór i wygląd. Sobie podaruję książki, w tej kwestii jestem dość wymagająca, uważnie wybrałam biografię oraz historię motywacyjną, przyjaciołom przygotowuję fotografie w różnych konfiguracjach, są też prezenty, które odłożę, kiedyś może dotrą do osób dla których są przeznaczone (ta drobna czynność jest dla mnie niezwykle istotna, taka forma wspomnienia daje mi odczuć, że w naszym życiu zdarzają się momenty, które warte są tego aby o nich pamiętać, a przynajmniej, że my mamy takie przekonanie). Tradycyjnie także unikam dużych sklepów i Galerii, nie daję się zwariować. Szaleństwo i pokłady energii przydadzą mi się w ramach innych wydarzeń :). Na ten czas Wszystkim opanowania, dobrej energii i miłych wspomnień 


Pic via Pineterst

wtorek, 8 grudnia 2015

Grudniowy wtorek

          Dziwna zewnętrzna aura, trochę nie wiadomo jak się do niej dostosować, jaka to pora tak naprawdę? bardziej jesienna czy zimowa? Te 10 stopni mimo, że z plusem w jakiś sposób jest odczuwalne jako chłodniejsze. Idąc rano do pracy rozglądam się uważnie, w płynącym tłumie mijam kilkanaście tych samych osób, miejsce mijania jest inne codziennie, wszyscy oni mają oczy skierowane na chodnik albo utkwione w "nic". Nikt nie szuka niczyjego wzroku, nikt się do nikogo nie uśmiecha. Jestem nieco rozczarowana tym samolubstwem, wiem jednak jak ciężkie bywają poranki, jak wielkie jest społeczne niezadowolenie, jak niewiele w nas motywacji, społecznego współistnienia. Ja sama maszeruję dziarsko bujając w obłokach, szukam pozytywnych aspektów porannego przemieszczania się w stronę codziennych obowiązków. Zastanawiam się nad zmianami. Kto/co oprócz mnie samej mógłby się do nich przyczynić? Na ile, często w pewnym momencie naszego życia zmiany są niezbędne i konieczne? Kogo/czego szukamy? Jak możemy tego dokonać? Czy znalezienie "motywatora" bardziej nas mobilizuje? Nigdy nie bałam się wyzwań, jestem otwarta na nowe odkrycia, na ciekawe doświadczenia. Uważnie słucham zarówno samej siebie jak i zewnętrznych sugestii. Wierzę, że nic nie dzieje się przypadkiem, że osoby pojawiają się w naszym życiu w jakimś celu, czasem właśnie po to aby pomóc nam w dokonywaniu zmian. Często myślę, że na takie (osoby) właśnie czekam.  Wtorkowo, grudniowo wszystkim dobrej pozytywnej energii.

Marzenie w dodatku w kolorze fioletowym :)
Pic via Pinterest

czwartek, 26 listopada 2015

Fioletowa głowa

        Ostatnio zauważam, iż zatrzymuję się tu tylko na chwilę, na kilka zdań wewnętrznego przekazu. Chyba im bliżej końca tym bardziej się dystansuję, nawet nie wiem jaki stanowi to odbiór i kto do mnie zagląda. Kolejny piątek za mną, następny przede mną, piątki w jakieś niezwykły sposób wyznaczają mój harmonogram tygodniowy, w którym ustalam dzienne czynności, te obowiązkowe, niezbędne, konieczne, ważne oraz te, które zapewniają mi swoiste oderwanie, nadrabianie kulturalnych lub towarzyskich zaległości. Niezależnie staram się je w miarę możliwości zaplanować (nie niwecząc czasu), świadomie uczestniczyć w założeniach, mieć świadomość, ze wszystko jest poprawne i wykonane z pożytkiem dla mnie oraz osób trzecich. Zdarzają się oczywiście i takie momenty kiedy mam potrzebę nie zawracać sobie tym wszystkim głowy i wtedy spontanicznie poddaję się grze lub zdarzeniu/osobie które mnie spotykają. W taki też sposób potraktowałam delikatną aczkolwiek spontaniczną przemianę części przestrzeni życiowej, która polega na dodaniu do starych mebli (czytaj starych drewnianych stylowych :) ) odrobinę świeżego oddechu w postaci gadżetów koloru fioletowego. Począwszy od dywanu, doniczek, świec skończywszy na malowaniu drobnych elementów i szukaniu nowoczesnego tryptyka na ścianę. Podkręcona uczestnictwem na weekendowych warsztatach kreatywnego pisania zabrałam się tez do porządkowania stosu zalegających wszędzie notatek o różnej treści. Szkoda, ze nie mam kominka, cześć z nich gwoli zapomnienia, nieudanych prób czy zbyt dużej ilości wylewnych emocji skończyła by swój żywot w otoce płomieni. Przygotowuję także materiały na zajęcia weekendowe z zakresu turystyki oraz warzywne menu na wieczór andrzejkowy. Ta moja wszechogarniająca intensywność. Na dobry weekend, mimo mroźnej aury wielu ciepłych chwil w gronie dobrych, kochanych ludzi. 

W małej Pracowni zaczątek produkcji świątecznych podarków; magnesów, zakładek oraz zawieszek, polecam zgodnie z hasłem "dawania rękodzieła na święta".


Pic via Pinterest



piątek, 20 listopada 2015

I marzę...

        Spoglądam na intensywność własnego trwania, mnóstwo aktywności związanych z życiem, czasem nader odbiegające od normy, czasem niesłychanie pogmatwane, czasem wręcz beztroskie. Często widzę w sobie "łapacza chwil", "wiecznego marzyciela", "niepoprawną realistkę". Lubię to trwanie z burzą myśli w głowie, z tym ciągłym poszukiwaniem odpowiedzi w zawieszeniu własnych wyobrażeń. Lubię moje odbicie w lustrze z uśmiechem na twarzy, do którego odchodząc puszczam oko. Staram się otaczać "dobrem" w myśl idei dobrego życia, realizować założone plany, mieć dookoła przychylne jednostki, uczyć się słuchać, nie dawać stanom osłabienia. Ciężka to wszystko przeprawa, zważywszy na otaczające nas realia, na niepokojącą rzeczywistość, brak równowagi w środowisku. Dzielnie się jednak przeprawiam, czasem płynę pod prąd czasem fala mnie niesie, cały czas odkrywam, doświadczam i marzę...
Weekendowo nowych odkryć, wspaniałego towarzystwa i odpoczynku.




poniedziałek, 16 listopada 2015

Niezrozumiała rzeczywistość

       Jakież przykrości spotykają ludzi na całym świecie. W obliczu wszech wydarzeń i ataków, możemy pozostać jedynie współistniejącymi w odczuwaniu, możemy prowadzić zacięte dysputy na temat rozwiązań, których nie usłyszą mocarze, możemy także wykreować w sobie jeszcze stabilniejszą postawę, silniejsze oblicze naszego postrzegania jakże niesprawiedliwej, wręcz niezrozumiałej rzeczywistości. Nie pozostaniemy jednak bierni w aspekcie agresji jak i znieczulicy w jej następstwie, która dotyka nas bezpośrednio, która powoduje, że nasze emocje przybierają na sile, dotyka naszej niemocy. Nie akceptujemy działań ludzi obok, ludzi-nie-ludzi nie potrafiących prowadzić konstruktywnej rozmowy, a jedynie za pomocą pięści i wyuczonych w szkole zabijania posunięć. Wszystko to prawdopodobnie zbiega się z ichnim poczuciem nieszczęścia, niezrealizowania, z poczuciem chcenia bycia lepszym, a w rzeczywistości bycia słabym i nieudolnym. Nie godzę się na niepoprawne zachowania, na brak zachowawczości w wykonywanych ruchach, na klasyczną beznadziejność życiową w aspekcie kontaktów społecznych. Staram się żyć zgodnie ze sobą, z wyznawanymi zasadami, intuicją, staram się nie gmatwać nikomu życia, mocno odczuwam wszelkie nieprawidłowości. Jestem dyplomatką-realistką w sytuacjach, które wymagają ode mnie dyplomacji, dyskrecji, poszanowania. Jestem sobą-mną w całej tej wrażliwości dla nieszczęść, w nierozumieniu pobudek targających ludźmi, w braku wiary w uzdrowienie. Zmagam się i poszukuję. Pragnę otrzymać w zamian odpowiedzialne, rzeczowe i przemyślane zachowania innych. Szkoda, ze często jest to niemożliwe. Po weekendzie pełnym niewiarygodnych wydarzeń poniedziałkowo wszystkim solidarnego współistnienia i wsparcia oraz powrotu do równowagi.



via Pinterest

piątek, 13 listopada 2015

Muzycznie..




     Wygrałam zaproszenie na koncert (jakież to niewiarygodne :) )

Aktywnego, pełnego wrażeń weekendu :)

Pozdrawiam



wtorek, 10 listopada 2015

Deszczowy listopad

          Wstaję w mroku poranka, na głowie burza nie dających się opanować włosów, kurcze tyle razy się zastanawiam nad inną fryzurą, nie mam jednak tyle silnej woli, ani chyba odwagi :) Dzięki temu, że wyjechałam wcześniej udaje mi się ominąć korki, docieram przed czasem. Weekend w ramach wiejskich klimatów z akcentem małych księżniczek i dzielnych rycerzyków. Miło. Blask ogniska, wesołość. Lubię takie spotkania. Na zewnątrz deszczowość wszechogarniająca. Przebiegający przez ciało dreszcz, mokra przenikająca aura. W głowie jednak morze ciepłych, tkliwych myśli, płyną w nieznanym jeszcze dla mnie kierunku, ale widzę ich promienność, otwieram się na nowe doznania, swoistą przychylność. Nieoczekiwane spotkanie pełne zaskoczenia okazuje się być zbawienne w tym przełomowym momencie. Wyglądam następnego. Jutro Nów w Skorpionie , "czas otwierania i inicjowania okresu zmian, czas na wyrażanie stłumionych emocji oraz poszukiwania swojej wewnętrznej mocy". Wszystkim świadomego, oczyszczającego spotkania ze sobą oraz akceptacji. Listopadowo pozdrawiam.



Pic via Pinterest

czwartek, 5 listopada 2015

Taka jesień...

        Wspomnienie jesiennego weekendowania wywołuje na twarzy uśmiech, kontakt z klimatem wsi, dziwnym zapachem bezroślinnych łąk, integracja i pożegnanie domu z cegły. Miałam wewnętrzny niepokój, jadąc tam czułam ucisk w żołądku, piątek. Wbrew jednak moim obawom czas ten spędziłam naprawdę wybornie, naprawdę aktywnie i wesoło. Odeszły w zapomnienie moje niepokoje, tak jak odeszły już związane z nimi emocje. Wiele składa się na to elementów, czas ten był jak trudny maraton kiedy pokonywałam doskwierającą tęsknotę za nieistniejącym stanem rzeczy, poszukiwałam przychylnego oblicza, nowego obrazu, chwiejąc się na nogach wątłej nadziei, a jednak moja niesforność powróciła do mojego prawdziwego trybu bycia, do królestwa filigranowej istoty z błyskiem w oku i promiennością na twarzy. Ułożyłam wspomnienie na półce z pamiątkami, możliwe, że jeszcze kiedyś do niego powrócę. Kolejny weekend także zapowiada się aktywnie, spotkanie z wiejskością, integracja najmłodszych w ramach urodzinowego święta, czekam na spacerowanie po lesie, na klimat drewnianej zabudowy małego domku i ciepło z kominka. Taka jesień. W przypływie tych wszystkich okoliczności zebranych w całokształt postanowiłam też zakończyć prowadzenie tego bloga ( możliwe, iż pojawię się w zupełnie innej bajce, pod inną nazwą) W ramach małej Pracowni nadal będę tworzyła małe, wdzięczne przedmioty, których sprzedaż tymczasowo spróbuję zaaranżować w internetowych sklepikach i galeriach. Pobędę z bordową oprawą małej Pracowni do końca roku i wraz z nadchodzącym nowym poszukam nowego dla samej siebie. Czwartkowo przed weekendowo wszystkim pięknego, mądrego świata i cudnych ludzi dookoła. 

Pic via Pinterest

wtorek, 27 października 2015

Pełnia w Byku

          Rześki październikowy poranek, w jakiś sposób energetyzujący, pobudzający do działań. Mnóstwo planów i założeń do przeanalizowania i zrealizowania. Dziś pełnia w Byku (http://moonsetstory.blogspot.com/ ) pełnia przyjemności, doznań cielesnych i obfitości. Pełnia w moim znaku. Wieczór więc rezerwuję na subtelne przyjemności. Przygotowania do Halloween dla dzieciaków trwają, przebierania gotowe i ozdoby, ciekawe pomysły na potrawy z dyni i upiornego makaronu. Wbrew wielu sceptycznym opiniom i związaną z tym krytyką uważam, iż jest to świetna okazja do integracji i dobrej zabawy. Wtorkowo pokładów dobrej energii, przenikającej pełni i obfitości.

poniedziałek, 26 października 2015

Poniedziałek

       Słoneczny, jesienny dzień, liście spadające z drzew mieniące się w niezwykłych kolorach, poranny spacer orzeźwia, pobudza umysł do nadchodzących prac, staram się nie myśleć o polityce i związanymi z nią konsekwencjami w następstwie dokonywanych wyborów. Weekendowe doznania wywołują uśmiech na twarzy, udane wyjście na koncert i połączone z tym wspomnienia, powrót do lat młodości, do beztroski, do braku konsekwencji. Pamiętam występ artystki sprzed roku, także było niebywale mrocznie, tym razem jednak przywołane piosenkami, jakże fajne czasy, te konkretne lata, ich liczne obrazy :) przywołana także świadomość upływu lat, ilości doświadczeń, innej świadomości. Takie imprezy to niezwykle potrzebna forma rozrywki, jedna z wielu, z których warto korzystać. Poniedziałkowo siły, spokoju i jak się uda pozytywizmu :)



"Obecność jest jednym z najwspanialszych prezentów jaki możesz podarować drugiemu człowiekowi. Nie musisz robić nie wiadomo czego, wystarczy, że jesteś" 

(znalezione)


Pic via Pinterest

czwartek, 22 października 2015

Bycie/niebycie

       Niektóre rzeczy dzieją się w niestosownym, nieodpowiednim momencie naszego życia, wywierają wewnętrzny wpływ, zostawiają ślad, jakieś wspomnienia. Oddalone, odłożone na półkę z pamiątkami, nie są już istotne, nie mogą być, bo nawet nie pamięta się twarzy. Stanowią jednak część nas. Część, która poczuła, doznała, odebrała. Część, w której zatraciły się emocje. Pozostają one gdzieś w archiwum, w swego rodzaju "muzeum wyobraźni". Czasem do nich zaglądam. Jesiennie oraz podczas takich odwiedzin oddalam się, dystansuję od otoczenia. Unikam integracji. Wieczorne kontemplacje powodują nawracające wrażenie bycia/niebycia ukrytym we własnej powieści. Jak bohater dobrej lub źle napisanej lektury. Jak podróżnik, który zwiedzając umiejscawia się w zdarzeniu sprzed wieków. Często się zastanawiam ileż to czynników na to wpływa i jaka ta pora roku jest pod tym względem niesamowita. Z pozdrowieniem w wielu kolorach jesieni.

Pic via Pinterest

poniedziałek, 19 października 2015

Bycie ze sobą

     Lubię samotne weekendowanie, wypełniam wtedy czas czynnościami, które sprawiają mi niezmierną radość, piję kawę z szczyptą kakao w ulubionym kubku, poszukuję w myślach serdecznych, tkliwych wspomnień, krzątam się z nimi w głowie, porządkuję otoczenie zmieniając miejsca przedmiotów. Gotuję, czytam, oddalam się. Chwila z samym sobą, odpoczynek od zwykłości. Zaglądam do notatek, cytatów i wycinków, rozwiązuję zadanie. To czas odprężenia, czas na celebrację własnego jestestwa. Domowa aura stymuluje ukrycie w sobie negatywizmów i nie myślenie o kłopotach, ciepło koca i kubka z napojem oraz wersy czytanej lektury są swego rodzaju ukojeniem. Poranek mrocznego poniedziałku wzywa do codziennych spraw, do układania planu, do czynienia wyznaczonych zadań. W głowie nadal jednak swoista lekkość, jakby się odpoczęło za bardzo, choć tego nigdy za wiele. Jak znaczące są takie momenty? Czy są w jakiś sposób uzdrawiające? Komu i na ile są potrzebne? Czy umiemy ten czas odpowiednio wykorzystać z pożytkiem dla nas samych? Zapewne dla niektórych chwile z samym sobą są utrapieniem, dla innych potrzebą, dla jeszcze innych wybawieniem. Ważne aby czuć się z tym uczuciem dobrze aby umieć dostrzec w tych chwilach coś więcej. Wraz z jesiennym pozdrowieniem spokojnego, dobrego tygodnia!


                      oraz motywujący wpis Macieja Dowbora Dlaczego warto stawiać sobie cele

Pic via Pinterest

środa, 14 października 2015

Chłodność

       Po wielu latach powróciłam do pewnej lektury, którą wspominałam, przywołując czasy życia w uroczym mieście, pamiętałam także wrażenie jakie na mnie wywarła, bardzo chciałam do niej powrócić. I tak pewnego dnia przemierzając biblioteczne korytarze pomiędzy półkami pełnymi książek natrafiłam na nią: "Smilla w labiryntach śniegu". Książka przejmująca, dość trudna, pełna śnieżnej oziębłości, ale też intrygi, pełna przenikającego chłodu, którego nie chce się opanować. Wciągająca. Bardzo polecam! 

Na zewnątrz aura późno jesienna. Coraz zimniej i coraz ciemniej, wieczory stają się dłuższe,  dzień witam w mroku poranka. Sezon ulubionych warstw, ciepłych odzień, wełnianych skarpet, sezon na wspólne wieczory, późne kolacje, książki, filmy i gry w kości. Sezon na swoistą dogłębność, spotkań ze sobą w nieustającej pogoni myśli i planów. Także czas doskwierających tęsknot. Nie wiedzieć czemu lubię jesień w jej całej okazałości, nawet jak nie ma kolorów, nawet jak nie zachęca. W pewien sposób zaakceptowałam jej specyfikę w taki sam jak swoją niesforność, niepokorność. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Jesiennie pozdrawiam uśmiechając się zalotnie. Wszystkiego dobrego :)

 via Pinterest

środa, 7 października 2015

Fotorelacja :)

      Posiadając kilka dni wolnego ze względu na stan zdrowia najmłodszego członka rodziny, pozwalam sobie na nadrabianie zaległości w wielu różnych dziedzinach, od typowo domowych poprzez książkowe, komputerowe, porządkowe oraz edukacyjne. Zaglądające przez okno słońce uśmiecha się promiennie do mnie i moich myśli niezwykle roztrzepanych. Piekące się ciasto uwodzi zapachem. Domowanie! Przygotowuję wspólny wieczór dla moich przyjaciół. Propozycja zielonej kolacji wg mojego przepisu zapowiada się pysznie. Tymczasem szybka fotorelacja z krótkiego wypadu do "Czerwonego Miasta". Dobrego Dnia wszystkim i uśmiechu.

 Bolonia spacerowa, nieco deszczowa, ale urocza i smaczna :)



 "Cari saluti" :)






 panorama z wieży Asinelli




piątek, 2 października 2015

Początek nowej opowieści

         Wyczekane, zaplanowane wyjazdy szybko przemijają, niestety. To moje niezwykłe oderwanie minęło zupełnie niespodziewanie. Patrząc na zdjęcia teraz widzę jakie było intensywne, jakie zaskakujące, a jednocześnie potrzebne i zbawienne. Spacer uliczkami włoskiego miasta przyjemnie nastraja, pobudza do zastanowienia. Inny, cieplejszy klimat, specyficzna architektura, swoisty urok, pyszne jedzenie, klimatyczne knajpki, masa ciekawostek, obserwowanie ludzi jakże innych w zachowaniu, w jakże innej kulturze. Fajnie jest się zgubić i na nowo odnaleźć. To też swego rodzaju dla mnie osobiście wyjazd zamykający definitywnie pewien szczególny etap mojego życia, pewną tkwiącą we mnie i nie dającą spokoju emocję. Otwieram serce na nowe z nadzieją na spełnienie, otwieram się na więcej doświadczeń w ramach podróży w różne strony. Zaczynam nową opowieść.

W następnym poście obszerna fotorelacja z kilkudniowego oderwania, a tymczasem wspaniałego, pełnego kolorów weekendu, wielu spotkań, doznań i swoistego jesiennego uroku. 

via Pinterest

środa, 16 września 2015

Wrześniowa środa

         Jesienna aura przenikająca chłodem. Nastrajam się więc wyobrażeniem o ciepłych włoskich klimatach, czytam książki z włoskim akcentem oraz przeglądam blogi. Głowa przepełniona wspomnieniami. Nie wiedzieć czemu wraz z nadchodzącą jesienią budzą się moje uspokojone emocje. Mnóstwo wewnętrznych pragnień, potrzeba słów/listów. Dlaczego pewne wydarzenia z przeszłości wracają w najmniej spodziewanym momencie? Dlaczego duszek spełnienia/niespełnienia nie pozostawi naszej wewnętrzności w uspokojeniu? O czym tak naprawdę marzymy? Mam nadzieję, że włoska przygoda okaże się przyjemnym oderwaniem, dobrym początkiem nowych kolejnych wyzwań i podróży oraz niezwykłą inspiracją. W małej Pracowni prace nad nową kolekcją magnesów przygotowywana na "Sztukę w obejściu" (http://www.warmialink.pl/), na którą serdecznie zapraszam wszystkich wybierających się pod koniec września na Warmię. Wszystkim dobrego nastroju i serdeczności!

 Jesiennie via Pinterest 

 Książka przed podróżą


Moje prace i wiele innych dostępne będą w ramach "Sztuki w Obejściu"
Serdecznie polecam i zapraszam w dniach 25-27.09.2015

poniedziałek, 7 września 2015

Wrześniowo

           Poniedziałkowy powrót do rzeczywistości. Chłodno, już jesiennie, nieco mrocznie. Stojąc w ulicznym korku przygotowuję w myślach plan na resztę tygodnia, uczestnictwo moje i dziecka w zajęciach sportowo-tanecznych, dwie kolacje, nowe magnesy w Pracowni na jesienną "Sztukę w Obejściu", zbieranie informacji o włoskich klimatach, przetwory z malin, pomidorów i cukinii, wstępne rozglądanie się za nowym intratnym zajęciem, nie ma czasu na "nic nie robienie". Lubuję się w intensywności mojego istnienia. Weekendowe oderwanie od normalnego stanu rzeczy nieco odbija się na mojej kondycji. Uległa namowom nie oszczędziłam swojej zdrowotności, po fakcie karcę sama siebie za niewystarczającą asertywność. Z drugiej strony, raz na jakiś czas dobrze jest się tak oderwać. Po głowie chodzą niespokojne myśli pełne zastanowienia, pełne pytań bez odpowiedzi. Czasem zachowania ludzkie wydają się być niezrozumiałe, nieco irracjonalne. Dlaczego Ci wyidealizowani, wymarzeni okazują się takimi jak wszyscy? Kiedy rozczarowanie zaczyna być większe niż pragnienie? Kiedy w końcu przestajemy o czymś/kimś marzyć zdając sobie sprawę z oczywistości? Łapię się na stanie zawieszenia, krążące skrawki pewnej historii wracają czasem z niezwykłą intensywnością, uczulam się jednak na jej wpływ, bo mam spory pokład wiary w przeznaczenie bo "to czego szukasz, także szuka Ciebie" C.P-Estes "Biegnąca z wilkami".

Poniedziałkowo oraz na cały tydzień pozytywnej energii, słońca i spełnienia.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Schyłek lata

            Aktywne, gorące, niezwykle zaskakujące i smaczne lato dobiega końca, dająca się odczuć w podmuchach wiatru i wirującego wokół zapachu jesień idzie już w moim kierunku. Moja cudnokolorowa pora. W tym zbliżaniu nie przeszkadza mi jednak łapanie letnich promyków, wspomnień cudnych wypadów za miasto, wycieczek krajoznawczych i nadmorskiej bryzy. Korzystałam na ile było to możliwe, dając dziecku wiele możliwości spędzenia czasu w sposób twórczy i wypełniony atrakcjami. Sama porządkowałam moje stany istnienia, przeżywałam niezwykłości oraz oddawałam się myślowym wzlotom. Moja niesforność nie zostawiła pewnych czułych i wrażliwych aspektów mego jestestwa bez odzewu. Gdzieś w niezrozumiały dla mnie sposób oddźwięk pewnych działań wywołał falę nowych emocji, jednocześnie uwalniając moje wnętrze od nurtujących mnie obciążeń. Coraz częściej zastanawiam się nad niezwykłością bytu na ziemi, nad zachwycającym pięknem, które widzę i dotykam, nad uczuciami z którymi jestem blisko. To lato było ciekawe i wdzięczne, dla mnie samej odkrywcze, pouczające i oczyszczające. Brałam udział w wielu wydarzeniach, festiwalach, koncertach, spotkaniach, zwiedziłam urocze zakątki naszego kraju, czytałam interesujące książki, obejrzałam piękną bajkę w kinie, obcowałam z przyrodą. Teraz czekam tylko na jedną podróż, na tą wymarzoną (w jakiś sposób) włoską przygodę. Wszystkim pięknych, niezapomnianych wspomnień oraz spełnienia...

Elbląg

Kanał elbląski


Gdańsk-Oliwa




Urocza animacja, którą jestem zachwycona oraz serdecznie ją polecam nie tylko młodszym odbiorcom :)




Koniec sezonu w magneslandii

         Końcówka wytwórstw z motywem lawendowym, sezon był bardzo aktywny i prężny, z czego się ogromnie cieszę. Tymczasem trwają przygotowania do corocznego późno wrześniowego spotkania w ramach wiejskich klimatów pn. "Sztuka w obejściu". Myślę nad nowymi projektami, układam kolorowe wzory, mam nadzieję, że się spodobają. Z letnim jeszcze pozdrowieniem wszystkiego miłego :)



piątek, 7 sierpnia 2015

Letni weekend

        Upalnie, dusząco, przejmująco. Urlopowa aura nastraja do wakacyjnych aktywności, wyjazdów w plener, spontanicznych spotkań integracyjnych w gronie bliskich osób. Uspokojenie w małej Pracowni, sezon lawendowy minął. W głowie nakręconej niesfornością ciągła gonitwa myśli. Lato to czas łapania przyjemności, chwil uniesienia, czerpania radości, ujmujące jak wiele rzeczy dzieje się w zupełnie nieobliczanych okolicznościach. Lubię letnią swobodę, lubię maszerować w sukienkach, których nie jestem wielką zwolenniczką, lubię wieczorne posiedzenia w ramach pysznych kolacji, wyjścia na kameralne koncerty, czytanie na balkonie, napój imbirowo-ogórkowy. Lubię mieć poczucie pozytywnego istnienia z dozą oferowanego wsparcia w każdej sytuacji osobom w potrzebie, z przekonaniem o byciu oddanym, dyskretnym i wdzięcznym. "JA mała" z zalotnym uśmiechem i błyskiem w oku, wszystkim pięknego weekendu, pełnego spotkań niezwykłych i nocy upojnych :) 

"Istota kontemplacji, to zdolność zdumiewania się" A.de Mello

Pic via Pinterest

czwartek, 23 lipca 2015

Czwartkowo muzycznie :)

Festiwalowy sierpień, z utęsknieniem czekam na kolejne spotkanie z dawno nie widzianymi ludźmi, z dobrym, otwartym klimatem i wszechogarniającą muzyką. Wraz z nadchodzącym weekendem wszystkim słońca, uśmiechu i pewnego poczucia własnej wartości.


niedziela, 19 lipca 2015

Lato gorące, lato deszczowe


Nie wszystkie punkty weekendowego planu udało się zrealizować, jedne nie doszły do skutku, inne zostały zastąpione nagle napotkaną atrakcją. Lato gorące, lato deszczowe, pełne zaskoczenia. Lubię.


Lidzbark Warmiński

Lawendowe Pole
Kolejna partia magnesów 




piątek, 17 lipca 2015

Na piątek !

         Letnia intensywność istnienia, mnóstwo wyzwań i zadań oraz przemożona chęć czerpania z dobrej, słonecznej pogody, z chwili wolnego czasu i przekonania, że niebawem zawita do nas aura jesienna W małej Pracowni działania na dużą skalę, magnesy ku mej szczęśliwości sprzedają się w nieprzewidywalnym dla mnie tempie. Nie wiedzieć skąd czerpię siłę i moce przerobowe, ale pracuję po nocach i wytwarzam te małe pamiątki z pobytu na na Lawendowym Polu. Warmia pachnie lawendą Wspaniale. Ogarniam też przy okazji moją przestrzeń domową, kreując kolejne zmiany oraz remontując co nieco. Weekend zapowiada się aktywnie i wycieczkowo. Wystawa, Festiwal Relaksu wraz z tańcem ognia, Zamek w Lidzbarku Warmińskim, Festiwal Kolorów oraz rodzinny piknik. Dzięki tym wszystkim czynnikom moja głowa nieco mniej wypełniona jest niesfornymi myślami. Choć zastanawiam się (analizując napotkaną niedawno historię) dlaczego ludzie stąpający po cienkiej linie nadal trwają w przekonaniu, że w jakiś magiczny sposób  ich droga stanie się łatwiejsza, dlaczego podejmując decyzję o radykalnych zmianach nagle zmieniają zdanie, mocno rozczarowując i odrzucając tych wspierających? dlaczego sami zatracają się w myśleniu, że owa nieodwracalna sytuacja stanie się nagle możliwa do przejścia, skoro trwa już lata? Pewne rzeczy są i będą niezwykle zaskakujące, a gro ludzi niezmiennie będzie poruszało sie po omacku, szukało enklaw wewnętrznego jakoś wyjaśnionego uspokojenia. Piątkowo słoneczne przesłanie niezaburzonych myśli, czasu spotkań i radości oraz cudowności.




Pic via Pinterest

wtorek, 14 lipca 2015

Magnesy, magnesy, magnesy...

Efekty działań weekendowych w małej Pracowni, stosy magnesów z motywem lawendowym. Każdy szczególny i niezwykle wdzięczny. Serdecznie polecam!!



poniedziałek, 13 lipca 2015

Mój weekend

          Pierwszy raz od bardzo dawna miałam weekend głównie dla samej siebie, od wczesnego ranka działałam w małej Pracowni, malowałam magnesy, kontemplowałam, piekłam ciasta, gotowałam, słuchałam Trójkowej Listy, ulubionego Sułka oraz Sjesty. W między czasie przeglądałam blogi o tematyce turystycznej, skupiając się głównie na włoskiej. Przygotowując się do podróży gromadzę informacje, lubię być dobrze przygotowana, lubię mieć doczytane, domówione. Dawno nie podróżowałam, trochę już wyszłam z wprawy :). Posiłkuję się jednak zebranymi informacjami, poradami, robię notatki, zamawiam brakujące wyposażenie bagażu. Ciekawe wyzwanie. Taki weekend pozwala mi być na swój sposób odseparowaną, korzystam z tego, chłonę chwile. Łapię się jednak na tym, że brakuje mi zwyczajowego psychicznego obciążenia, które stale od jakiegoś czasu mi towarzyszy. To moje myślicielstwo pełne niesforności. Czasem brak integracji pogłębia za nią tęsknotę, wyposzczony umysł pragnie wyeksponować przemyślenia, zaistnieć w czyjejś głowie, móc się wykazać wsparciem i przychylnością oraz dogłębnym zrozumieniem. Niezwykle ważna forma oddziaływania i współistnienia. W aspekcie bycia docenionym przez jednostki ważne i bliskie, nie obraża mnie fakt, że materializm często kreuje nasz stosunek do innych osób, że nie spoglądamy na związek społeczny, możliwości obcowania z drugim człowiekiem, tylko odrzucamy go zakładając, że prezent nie będzie wystarczająco drogi, że my nie zaprezentujemy się wystarczająco wytwornie. Na szczęście moja niezwykle zdystansowana oraz na swój sposób żyjąca w innej czasoprzestrzeni jednostka akceptuje świat taki jaki jest. Tolerując otoczenie, wypełniając siebie potrzebną ilością pozytywnej energii znacznie lepiej się dogadujemy z samym sobą, łatwiej załatwiamy ze sobą sprawy oraz szybciej otrzymamy coś dobrego z powrotem :) Wraz z początkiem tygodnia wszystkim akceptacji, umiejętności dogadania się z samym sobą oraz uśmiechu, który to przesyłam z zalotnym błyskiem w oku.

Pic via Pinterest
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...