wtorek, 27 października 2015

Pełnia w Byku

          Rześki październikowy poranek, w jakiś sposób energetyzujący, pobudzający do działań. Mnóstwo planów i założeń do przeanalizowania i zrealizowania. Dziś pełnia w Byku (http://moonsetstory.blogspot.com/ ) pełnia przyjemności, doznań cielesnych i obfitości. Pełnia w moim znaku. Wieczór więc rezerwuję na subtelne przyjemności. Przygotowania do Halloween dla dzieciaków trwają, przebierania gotowe i ozdoby, ciekawe pomysły na potrawy z dyni i upiornego makaronu. Wbrew wielu sceptycznym opiniom i związaną z tym krytyką uważam, iż jest to świetna okazja do integracji i dobrej zabawy. Wtorkowo pokładów dobrej energii, przenikającej pełni i obfitości.

poniedziałek, 26 października 2015

Poniedziałek

       Słoneczny, jesienny dzień, liście spadające z drzew mieniące się w niezwykłych kolorach, poranny spacer orzeźwia, pobudza umysł do nadchodzących prac, staram się nie myśleć o polityce i związanymi z nią konsekwencjami w następstwie dokonywanych wyborów. Weekendowe doznania wywołują uśmiech na twarzy, udane wyjście na koncert i połączone z tym wspomnienia, powrót do lat młodości, do beztroski, do braku konsekwencji. Pamiętam występ artystki sprzed roku, także było niebywale mrocznie, tym razem jednak przywołane piosenkami, jakże fajne czasy, te konkretne lata, ich liczne obrazy :) przywołana także świadomość upływu lat, ilości doświadczeń, innej świadomości. Takie imprezy to niezwykle potrzebna forma rozrywki, jedna z wielu, z których warto korzystać. Poniedziałkowo siły, spokoju i jak się uda pozytywizmu :)



"Obecność jest jednym z najwspanialszych prezentów jaki możesz podarować drugiemu człowiekowi. Nie musisz robić nie wiadomo czego, wystarczy, że jesteś" 

(znalezione)


Pic via Pinterest

czwartek, 22 października 2015

Bycie/niebycie

       Niektóre rzeczy dzieją się w niestosownym, nieodpowiednim momencie naszego życia, wywierają wewnętrzny wpływ, zostawiają ślad, jakieś wspomnienia. Oddalone, odłożone na półkę z pamiątkami, nie są już istotne, nie mogą być, bo nawet nie pamięta się twarzy. Stanowią jednak część nas. Część, która poczuła, doznała, odebrała. Część, w której zatraciły się emocje. Pozostają one gdzieś w archiwum, w swego rodzaju "muzeum wyobraźni". Czasem do nich zaglądam. Jesiennie oraz podczas takich odwiedzin oddalam się, dystansuję od otoczenia. Unikam integracji. Wieczorne kontemplacje powodują nawracające wrażenie bycia/niebycia ukrytym we własnej powieści. Jak bohater dobrej lub źle napisanej lektury. Jak podróżnik, który zwiedzając umiejscawia się w zdarzeniu sprzed wieków. Często się zastanawiam ileż to czynników na to wpływa i jaka ta pora roku jest pod tym względem niesamowita. Z pozdrowieniem w wielu kolorach jesieni.

Pic via Pinterest

poniedziałek, 19 października 2015

Bycie ze sobą

     Lubię samotne weekendowanie, wypełniam wtedy czas czynnościami, które sprawiają mi niezmierną radość, piję kawę z szczyptą kakao w ulubionym kubku, poszukuję w myślach serdecznych, tkliwych wspomnień, krzątam się z nimi w głowie, porządkuję otoczenie zmieniając miejsca przedmiotów. Gotuję, czytam, oddalam się. Chwila z samym sobą, odpoczynek od zwykłości. Zaglądam do notatek, cytatów i wycinków, rozwiązuję zadanie. To czas odprężenia, czas na celebrację własnego jestestwa. Domowa aura stymuluje ukrycie w sobie negatywizmów i nie myślenie o kłopotach, ciepło koca i kubka z napojem oraz wersy czytanej lektury są swego rodzaju ukojeniem. Poranek mrocznego poniedziałku wzywa do codziennych spraw, do układania planu, do czynienia wyznaczonych zadań. W głowie nadal jednak swoista lekkość, jakby się odpoczęło za bardzo, choć tego nigdy za wiele. Jak znaczące są takie momenty? Czy są w jakiś sposób uzdrawiające? Komu i na ile są potrzebne? Czy umiemy ten czas odpowiednio wykorzystać z pożytkiem dla nas samych? Zapewne dla niektórych chwile z samym sobą są utrapieniem, dla innych potrzebą, dla jeszcze innych wybawieniem. Ważne aby czuć się z tym uczuciem dobrze aby umieć dostrzec w tych chwilach coś więcej. Wraz z jesiennym pozdrowieniem spokojnego, dobrego tygodnia!


                      oraz motywujący wpis Macieja Dowbora Dlaczego warto stawiać sobie cele

Pic via Pinterest

środa, 14 października 2015

Chłodność

       Po wielu latach powróciłam do pewnej lektury, którą wspominałam, przywołując czasy życia w uroczym mieście, pamiętałam także wrażenie jakie na mnie wywarła, bardzo chciałam do niej powrócić. I tak pewnego dnia przemierzając biblioteczne korytarze pomiędzy półkami pełnymi książek natrafiłam na nią: "Smilla w labiryntach śniegu". Książka przejmująca, dość trudna, pełna śnieżnej oziębłości, ale też intrygi, pełna przenikającego chłodu, którego nie chce się opanować. Wciągająca. Bardzo polecam! 

Na zewnątrz aura późno jesienna. Coraz zimniej i coraz ciemniej, wieczory stają się dłuższe,  dzień witam w mroku poranka. Sezon ulubionych warstw, ciepłych odzień, wełnianych skarpet, sezon na wspólne wieczory, późne kolacje, książki, filmy i gry w kości. Sezon na swoistą dogłębność, spotkań ze sobą w nieustającej pogoni myśli i planów. Także czas doskwierających tęsknot. Nie wiedzieć czemu lubię jesień w jej całej okazałości, nawet jak nie ma kolorów, nawet jak nie zachęca. W pewien sposób zaakceptowałam jej specyfikę w taki sam jak swoją niesforność, niepokorność. Mamy ze sobą wiele wspólnego. Jesiennie pozdrawiam uśmiechając się zalotnie. Wszystkiego dobrego :)

 via Pinterest

środa, 7 października 2015

Fotorelacja :)

      Posiadając kilka dni wolnego ze względu na stan zdrowia najmłodszego członka rodziny, pozwalam sobie na nadrabianie zaległości w wielu różnych dziedzinach, od typowo domowych poprzez książkowe, komputerowe, porządkowe oraz edukacyjne. Zaglądające przez okno słońce uśmiecha się promiennie do mnie i moich myśli niezwykle roztrzepanych. Piekące się ciasto uwodzi zapachem. Domowanie! Przygotowuję wspólny wieczór dla moich przyjaciół. Propozycja zielonej kolacji wg mojego przepisu zapowiada się pysznie. Tymczasem szybka fotorelacja z krótkiego wypadu do "Czerwonego Miasta". Dobrego Dnia wszystkim i uśmiechu.

 Bolonia spacerowa, nieco deszczowa, ale urocza i smaczna :)



 "Cari saluti" :)






 panorama z wieży Asinelli




piątek, 2 października 2015

Początek nowej opowieści

         Wyczekane, zaplanowane wyjazdy szybko przemijają, niestety. To moje niezwykłe oderwanie minęło zupełnie niespodziewanie. Patrząc na zdjęcia teraz widzę jakie było intensywne, jakie zaskakujące, a jednocześnie potrzebne i zbawienne. Spacer uliczkami włoskiego miasta przyjemnie nastraja, pobudza do zastanowienia. Inny, cieplejszy klimat, specyficzna architektura, swoisty urok, pyszne jedzenie, klimatyczne knajpki, masa ciekawostek, obserwowanie ludzi jakże innych w zachowaniu, w jakże innej kulturze. Fajnie jest się zgubić i na nowo odnaleźć. To też swego rodzaju dla mnie osobiście wyjazd zamykający definitywnie pewien szczególny etap mojego życia, pewną tkwiącą we mnie i nie dającą spokoju emocję. Otwieram serce na nowe z nadzieją na spełnienie, otwieram się na więcej doświadczeń w ramach podróży w różne strony. Zaczynam nową opowieść.

W następnym poście obszerna fotorelacja z kilkudniowego oderwania, a tymczasem wspaniałego, pełnego kolorów weekendu, wielu spotkań, doznań i swoistego jesiennego uroku. 

via Pinterest
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...