czwartek, 26 listopada 2015

Fioletowa głowa

        Ostatnio zauważam, iż zatrzymuję się tu tylko na chwilę, na kilka zdań wewnętrznego przekazu. Chyba im bliżej końca tym bardziej się dystansuję, nawet nie wiem jaki stanowi to odbiór i kto do mnie zagląda. Kolejny piątek za mną, następny przede mną, piątki w jakieś niezwykły sposób wyznaczają mój harmonogram tygodniowy, w którym ustalam dzienne czynności, te obowiązkowe, niezbędne, konieczne, ważne oraz te, które zapewniają mi swoiste oderwanie, nadrabianie kulturalnych lub towarzyskich zaległości. Niezależnie staram się je w miarę możliwości zaplanować (nie niwecząc czasu), świadomie uczestniczyć w założeniach, mieć świadomość, ze wszystko jest poprawne i wykonane z pożytkiem dla mnie oraz osób trzecich. Zdarzają się oczywiście i takie momenty kiedy mam potrzebę nie zawracać sobie tym wszystkim głowy i wtedy spontanicznie poddaję się grze lub zdarzeniu/osobie które mnie spotykają. W taki też sposób potraktowałam delikatną aczkolwiek spontaniczną przemianę części przestrzeni życiowej, która polega na dodaniu do starych mebli (czytaj starych drewnianych stylowych :) ) odrobinę świeżego oddechu w postaci gadżetów koloru fioletowego. Począwszy od dywanu, doniczek, świec skończywszy na malowaniu drobnych elementów i szukaniu nowoczesnego tryptyka na ścianę. Podkręcona uczestnictwem na weekendowych warsztatach kreatywnego pisania zabrałam się tez do porządkowania stosu zalegających wszędzie notatek o różnej treści. Szkoda, ze nie mam kominka, cześć z nich gwoli zapomnienia, nieudanych prób czy zbyt dużej ilości wylewnych emocji skończyła by swój żywot w otoce płomieni. Przygotowuję także materiały na zajęcia weekendowe z zakresu turystyki oraz warzywne menu na wieczór andrzejkowy. Ta moja wszechogarniająca intensywność. Na dobry weekend, mimo mroźnej aury wielu ciepłych chwil w gronie dobrych, kochanych ludzi. 

W małej Pracowni zaczątek produkcji świątecznych podarków; magnesów, zakładek oraz zawieszek, polecam zgodnie z hasłem "dawania rękodzieła na święta".


Pic via Pinterest



piątek, 20 listopada 2015

I marzę...

        Spoglądam na intensywność własnego trwania, mnóstwo aktywności związanych z życiem, czasem nader odbiegające od normy, czasem niesłychanie pogmatwane, czasem wręcz beztroskie. Często widzę w sobie "łapacza chwil", "wiecznego marzyciela", "niepoprawną realistkę". Lubię to trwanie z burzą myśli w głowie, z tym ciągłym poszukiwaniem odpowiedzi w zawieszeniu własnych wyobrażeń. Lubię moje odbicie w lustrze z uśmiechem na twarzy, do którego odchodząc puszczam oko. Staram się otaczać "dobrem" w myśl idei dobrego życia, realizować założone plany, mieć dookoła przychylne jednostki, uczyć się słuchać, nie dawać stanom osłabienia. Ciężka to wszystko przeprawa, zważywszy na otaczające nas realia, na niepokojącą rzeczywistość, brak równowagi w środowisku. Dzielnie się jednak przeprawiam, czasem płynę pod prąd czasem fala mnie niesie, cały czas odkrywam, doświadczam i marzę...
Weekendowo nowych odkryć, wspaniałego towarzystwa i odpoczynku.




poniedziałek, 16 listopada 2015

Niezrozumiała rzeczywistość

       Jakież przykrości spotykają ludzi na całym świecie. W obliczu wszech wydarzeń i ataków, możemy pozostać jedynie współistniejącymi w odczuwaniu, możemy prowadzić zacięte dysputy na temat rozwiązań, których nie usłyszą mocarze, możemy także wykreować w sobie jeszcze stabilniejszą postawę, silniejsze oblicze naszego postrzegania jakże niesprawiedliwej, wręcz niezrozumiałej rzeczywistości. Nie pozostaniemy jednak bierni w aspekcie agresji jak i znieczulicy w jej następstwie, która dotyka nas bezpośrednio, która powoduje, że nasze emocje przybierają na sile, dotyka naszej niemocy. Nie akceptujemy działań ludzi obok, ludzi-nie-ludzi nie potrafiących prowadzić konstruktywnej rozmowy, a jedynie za pomocą pięści i wyuczonych w szkole zabijania posunięć. Wszystko to prawdopodobnie zbiega się z ichnim poczuciem nieszczęścia, niezrealizowania, z poczuciem chcenia bycia lepszym, a w rzeczywistości bycia słabym i nieudolnym. Nie godzę się na niepoprawne zachowania, na brak zachowawczości w wykonywanych ruchach, na klasyczną beznadziejność życiową w aspekcie kontaktów społecznych. Staram się żyć zgodnie ze sobą, z wyznawanymi zasadami, intuicją, staram się nie gmatwać nikomu życia, mocno odczuwam wszelkie nieprawidłowości. Jestem dyplomatką-realistką w sytuacjach, które wymagają ode mnie dyplomacji, dyskrecji, poszanowania. Jestem sobą-mną w całej tej wrażliwości dla nieszczęść, w nierozumieniu pobudek targających ludźmi, w braku wiary w uzdrowienie. Zmagam się i poszukuję. Pragnę otrzymać w zamian odpowiedzialne, rzeczowe i przemyślane zachowania innych. Szkoda, ze często jest to niemożliwe. Po weekendzie pełnym niewiarygodnych wydarzeń poniedziałkowo wszystkim solidarnego współistnienia i wsparcia oraz powrotu do równowagi.



via Pinterest

piątek, 13 listopada 2015

Muzycznie..




     Wygrałam zaproszenie na koncert (jakież to niewiarygodne :) )

Aktywnego, pełnego wrażeń weekendu :)

Pozdrawiam



wtorek, 10 listopada 2015

Deszczowy listopad

          Wstaję w mroku poranka, na głowie burza nie dających się opanować włosów, kurcze tyle razy się zastanawiam nad inną fryzurą, nie mam jednak tyle silnej woli, ani chyba odwagi :) Dzięki temu, że wyjechałam wcześniej udaje mi się ominąć korki, docieram przed czasem. Weekend w ramach wiejskich klimatów z akcentem małych księżniczek i dzielnych rycerzyków. Miło. Blask ogniska, wesołość. Lubię takie spotkania. Na zewnątrz deszczowość wszechogarniająca. Przebiegający przez ciało dreszcz, mokra przenikająca aura. W głowie jednak morze ciepłych, tkliwych myśli, płyną w nieznanym jeszcze dla mnie kierunku, ale widzę ich promienność, otwieram się na nowe doznania, swoistą przychylność. Nieoczekiwane spotkanie pełne zaskoczenia okazuje się być zbawienne w tym przełomowym momencie. Wyglądam następnego. Jutro Nów w Skorpionie , "czas otwierania i inicjowania okresu zmian, czas na wyrażanie stłumionych emocji oraz poszukiwania swojej wewnętrznej mocy". Wszystkim świadomego, oczyszczającego spotkania ze sobą oraz akceptacji. Listopadowo pozdrawiam.



Pic via Pinterest

czwartek, 5 listopada 2015

Taka jesień...

        Wspomnienie jesiennego weekendowania wywołuje na twarzy uśmiech, kontakt z klimatem wsi, dziwnym zapachem bezroślinnych łąk, integracja i pożegnanie domu z cegły. Miałam wewnętrzny niepokój, jadąc tam czułam ucisk w żołądku, piątek. Wbrew jednak moim obawom czas ten spędziłam naprawdę wybornie, naprawdę aktywnie i wesoło. Odeszły w zapomnienie moje niepokoje, tak jak odeszły już związane z nimi emocje. Wiele składa się na to elementów, czas ten był jak trudny maraton kiedy pokonywałam doskwierającą tęsknotę za nieistniejącym stanem rzeczy, poszukiwałam przychylnego oblicza, nowego obrazu, chwiejąc się na nogach wątłej nadziei, a jednak moja niesforność powróciła do mojego prawdziwego trybu bycia, do królestwa filigranowej istoty z błyskiem w oku i promiennością na twarzy. Ułożyłam wspomnienie na półce z pamiątkami, możliwe, że jeszcze kiedyś do niego powrócę. Kolejny weekend także zapowiada się aktywnie, spotkanie z wiejskością, integracja najmłodszych w ramach urodzinowego święta, czekam na spacerowanie po lesie, na klimat drewnianej zabudowy małego domku i ciepło z kominka. Taka jesień. W przypływie tych wszystkich okoliczności zebranych w całokształt postanowiłam też zakończyć prowadzenie tego bloga ( możliwe, iż pojawię się w zupełnie innej bajce, pod inną nazwą) W ramach małej Pracowni nadal będę tworzyła małe, wdzięczne przedmioty, których sprzedaż tymczasowo spróbuję zaaranżować w internetowych sklepikach i galeriach. Pobędę z bordową oprawą małej Pracowni do końca roku i wraz z nadchodzącym nowym poszukam nowego dla samej siebie. Czwartkowo przed weekendowo wszystkim pięknego, mądrego świata i cudnych ludzi dookoła. 

Pic via Pinterest
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...