niedziela, 24 kwietnia 2016

"Szczygieł"

          Kiedyś już pisałam o tym, iż lubię książki opasłe, wielostronicowe, ciężkie, mimo niewygód w ich obsłudze czyli czytaniu. Jeśli jeszcze zawartość takiego tomiszcza jest niezwykle absorbująca tym z większym zaangażowaniem poszukuję odpowiednich rozwiązań aby móc się oddać lekturze. Tak też było ze "Szczygłem", o której to książce pragnę napisać kilka słów. Nadmienię przy tym, iż nie jestem recenzentem ani krytykiem. Lubię czytać, lubię też pisać choć ostatnimi czasy nie przykładam się zbytnio do tej aktywności. "Szczygła" nabyłam trochę pod wpływem opinii moich znajomych, trochę też z tego kochania obszernych wydań ( odłożona na jakiś czas dzielnie czekała na swoją kolej). Od początku czyta się z pewną formą trwogi, niemożności oderwania się, pragnienia bycia już dalej i dalej, a przy tym wystąpiło u mnie napawanie się doborem słów, kompozycją, ich wyrazistością, ich trafnością. Polubiłam język autorki, doskonale przetłumaczony. Książka wciągająca, wielowarstwowa, od mocno trzymającej w napięciu do uspokojenia, zwolnienia, dania chwili na refleksję. Bogata zarówno w charakterystykę i stany psychiczno-fizyczne bohatera, jak i opisy miejsc, przedmiotów i dzieł sztuki. Jest jak dla mnie tym, czego w pełni oczekuje czytelnik od lektury, o czym można przeczytać w niejednej recenzji. Serdecznie polecam, a sama sięgnę po inne pozycje tej autorki. Wszystkim dobrego tygodnia z chwilą na czytanie :) 


piątek, 15 kwietnia 2016

Oderwanie

       Czasami łapię się na zupełnym oderwaniu od istniejącej dookoła rzeczywistości. Otaczające pokłady wspomnień nie dają się łatwo pokonać mimo starań ich odpędzenia. Powrót do dawnych wydarzeń, stanów uniesienia, korespondencji, wyraźne jakby z wczoraj, jakby z przed chwili, kiedy ten stan emocjonalnych odczuć jest na poziomie niemożliwym do opanowania. Zastanawiające skąd właściwie taki nalot? Co sprawia, że owe powroty uderzają z taką siłą w nasze czułe punkty w tym akurat momencie? Czemu w związku z tym czujemy się osaczeni, jakby przygnieceni formą niewyjaśnionej trwogi. Borykam się z poszukiwaniem odpowiedzi, i wiem, że jest ona raczej niewyjaśnialna, choć bardzo bym chciała się dowiedzieć jak to z tymi stanami jest. Aura słoneczna, wiosenna lecz przenikająco rześka, przyjemnie otrzeźwia zawieszony umysł podczas rannego spaceru. Morze myśli, planów weekendowych, harmonogram dnia, rzeczy do wykonania, codzienne wyzwania. Jakby zwyczajowo, a jednak zawsze znajduję w tym jakiś posmak niesamowitości, mimo notorycznego bujania w niesfornych obłokach. Piątkowo, weekedowo przyjemności i wielu miłych doznań. A po nowinki już wkrótce zapraszam do Pracowni Ludzika.


 A kwiaty kocham od zawsze, niezmiennie <3

Pic via Pinterest


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...